Ferie parafialne na Śnieżnicy 2026. 25 stycznia na peronie dworca Warszawa Centralna i na parafialnym parkingu wybrzmiały ostatnie „cześć!” i „do zobaczenia”. Śnieg po tegorocznym wyjeździe feryjnym powoli się topi, ale emocje wciąż buzują. Jeśli myślicie, że 134 osoby w jednym miejscu to przepis na chaos, to… macie rację. Ale to był pozytywny chaos, z którego wyłoniło się coś pozytywnego: autentyczna wspólnota.
Liczby, które opowiadają historię ferii parafialnych 2026
Często mówimy o statystykach, ale na tym wyjeździe liczby miały konkretne twarze i imiona:
- 134 uczestników: Od najmłodszych (10 miesięczny bobas) po tych całkiem dorosłych.
- 42 pasażerów pociągu z Warszawy i 4 osoby z Gdańska: Logistyka godna dużego biura podróży, a wszystko po to, by spotkać się w jednym punkcie mapy.
- 7 intensywnych dni: Od wspólnej porannej modlitwy, wieczorne spotkania dedykowane danej grupie, po długie rozmowy w pokojach, czy w kawiarence.
Beskid Wyspowy pod naszą kontrolą
Nie siedzieliśmy w miejscu. Nasz program był jak dobry trening interwałowy – chwile skupienia podczas wspólnych Mszy świętych przeplataliśmy z solidnym wysiłkiem fizycznym. Zdobyliśmy beskidzką triadę: Śnieżnicę, Ćwilin i Mogielicę.
Dla wielu z nas te szczyty stały się metaforą – czasem było pod górę, czasem brakowało tchu, było bardzo ślisko i zimno, ale widok z góry (i wsparcie osoby idącej obok) wynagradzały wszystko.
Kasina Ski, czyli grawitacja nam niestraszna
Narciarze i snowboardziści znaleźli swój azyl w Kasina Ski. To nie jest zwykły stok – to najdłuższa oświetlona trasa w Małopolsce. Przygotowaliśmy małe obliczenie: jedna pętla to blisko 1,5 km zjazdu. Przy naszej liczebności, gdyby zsumować wszystkie zjazdy całej grupy, okazałoby się, że wspólnie przejechaliśmy dystans odpowiadający trasie z Warszawy do Krakowa!
Nogi mogą boleć, ale satysfakcja z każdego pokonanego metra jest bezcenna.
Co zostaje, gdy śnieg stopnieje?
Dużo powodów do radości, wiele wspomnień, świadectw uczestników i przełamywanie barier. Dla naszej parafii powodem, by wierzyć w sens takich wyjazdów, jest to, co dzieje się między ludźmi. Widok młodszych uczących się od starszych, wspólny śpiew i poczucie, że Parafia na Wrzecionie to nie tylko adres ul. Przy Agorze, ale grupa ludzi, którzy wspierają się nawzajem – to jest nasz największy sukces.
Dziękujemy wszystkim organizatorom, opiekunom i Wam – uczestnikom. Bez Waszej energii ten wyjazd byłby tylko wpisem w kalendarzu. A tak? Jest wspomnieniem, które zostanie z nami na lata.